Archiwum 01 listopada 2002


lis 01 2002 Dead Can Dance
Komentarze: 0

W 1999 r. byłem w Bieszczadach . Zresztą  nie tylko wtedy . Wcześniej też . Byłem tam wiele razy . To najpiękniejsze polskie góry jakie widziałem . Rok 1999 był jednak szczególny . Ostatni mój wyjazd . Pamiętam  jak  wchodziłem  do lasu  w  Komańczy . Jak  chodziłem na azymut , nocowałem  w  szałasach . Jak spałem ze scyzorykiem  pod ręką . Bałem się . Ten świat  był  obcy . Byłem tu gościem nieproszonym . Wokół mnie zielona nieprzebyta leśna przestrzeń . Po kilku dniach  przedzierania  zmieniło się moje nastawienie . Zmieniło ciało . Czułem , że jestem innym człowiekiem .Oczyszczonym , spokojnym . Jawa mieszała się ze snem . Zmęczenie , zimno w nocy , gorąco w dzień , pożywienie z tego co znalazłem ( jeżyny , jagody , mięta ) i przede wszystkim samotność . To zmienia . Na zawsze .Człowiek zastanawia się czy wytrzyma . Co go spotka , czy sobie poradzi  . W nocy tylko przysypiałem , nigdy nie spałem głęboko . Malutki ogień dodający otuchy , hipnotyczny płomień , złoty blask . Księżyc na niebie prześwitujący przez drzewa , odgłosy szumiących liści , chłód i zwierzęta , a może nie tylko one ? To dziwne  ale w niektórych miejscach wolałem nie nocować . A potem okazywało się , że tam gdzieś był cmentarz , zginął jakiś oddział w walkach z UPA . To było dziwne doświadczenie . Jakby powrót do swojej pierwonej natury . Oczyszczenie , katarsis . Umarli tańczą ?

Dziś jest dzień szczególny . Swięto zmarłych . Czy oni istnieją ? Gdzie są , czy nas widzą , czy są tu ? Czy w snach jesteśmy w ich świecie ? Umarli tańczą . Nie tylko w ten dzień . Dziś, by oddać hołd wszystkim , których tu z nami nie ma . W dzień , kiedy wróciłem po raz ostatni 4 lata temu z zielonej świątyni .  W tym szczególnym dniu chcę poświęcić  im  ten wiersz  :

Ptaki zostawiają w gnieździe swoje cienie

Zostaw wtedy lampę , instrument i książkę

Chodźmy do pagórka gdzie rośnie powietrze

Gwiazdę nieobecną pokażę ci palcem

 

Głęboko pod darnią są tkliwe korzonki

źródełka obłoków , które biją czysto.

Wiatr przyłoży usta abyśmy śpiewali

My zmarszczymy czoła , nie powiemy słowa

 

Chmury , aureole mają tak jak święci

My mamy kamyki czarne zamiast oczu

Bliznę po odejściu , dobra pamięć leczy

może zejdą blaski po schylonych plecach ?

 

Zaprawdę , zaprawdę powiadam wam

wielka jest przepaść między nami , a światłem

                                                                           

                                                                          ( Zbigniew  Herber )

inferno : :